Trójmiejska Akcja Kobieca

Temat: Z czego grill
Z czego grill
Jest troche czasu do następnego sezonu, a więc spokojnie o grillach. Może
podzielicie sie swoimi doświadczeniami, kto ma nie typowy grill.Mam mały
kupiony w Realu, taki kawałek blaszaka. Do opalania kupowałem węgiel drzewny.
Ale w tym roku mam go już dość. Po pierwsze okazał sie za mały. Po drugie-to
ciągłe dmuchanie na węgiel. Na przyszły rok postanowiłem mieć dużego grilla
na drzewo. Juz wykopaną starą śliwke suszę i przeznaczam na opał. Tylko nie
chciał bym grilla murować. Nie stać mnie też na kupno gotowego, są drogie.
Doradzono mi zrobić z bębna od pralki automatycznej. Widziałem taki, nawet
spełnia swoja funkcję. I teraz pytanie do Was kochani. Podzielcie sie swoimi
radami. Grill musi byc na drewno, oraz służyc do grillowania nie tylko
kiełbasek. Podzielcie sie swoimi nietypowymi radami. Pozdrawiam.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,309,8244034,8244034,Z_czego_grill.html



Temat: Gril z bębna od pralki
Gril z bębna od pralki
Witam! Mam dosć nietypowe pytanko. Mam starą pralkę automatyczną i miałem ją
wystawić żeby złomiarze zrobili z niej użytek ale dowiedziałem się że z bębna
można zrobić fajny grill. Czy ma ktoś coś takiego? Może macie jakiś opis,
fotki. Z góry dziękuję i pozdrawiam.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,77,47013423,47013423,Gril_z_bebna_od_pralki.html


Temat: uroczyście ogłaszam:)
Grillmania
no i masz ci los,znów długi weekend,nie wiem czy moja wątroba to
wytrzyma?Dzień,dwa to jeszcze rozumiem,ale cztery?to powninno być karalne,już
widzę te grille powyciągane ze wszystkich kątów,moje pozamykane okna,bo
przecież mieszkam na parterze więc całe natarcie będzie skierowane wprost w
moje mieszkania,ciekawe,skąd w naszym narodzie taka zajadła miłość do tej
drucianej siatki na stojaku,bo przecież tę mięcho okadzone dymem,często z
warstwą sadzy a nierzadko z popiołem powinno raczej odstraszać,a tu wprost
przeciwnie,chociaż wydaje mi się ze moi kochani rodacy to po kilku
odkażających setkach,raczej na takie drobiazgi nie zwracają uwagi,byle było
czym "zakanszać"..no i oczywiście żeby z rusztu nie uciekło,a reszta to już
szczegół.W ciągu ładnych kilku lat grillowania zauważyłem że wytworzyła sie
swojego rodzaju subkultura Grillowców,a naród podzielił sie na tych co to
smażą"ochłapa"na Holzkohle i na tych co myślą że nie smażą...bo przeważnie
robią to za nich inni.Ja należę do tej drugiej grupy,bo zawsze twardo obstaję
przy tym ze do grilla mam dwie lewe ręce,no i udaje mi sie od tego
niewątpliwie czarującego zajęcia wymigać,ale przynajmniej unikam
niebezpieczeństw związanych z tym hamerykańskim wynalazkiem,do annałów
przejdzie pewne wydarzenie którego to byłem świadkiem,mój kolega zapalony
wyznawca grilla(dla którego jest on tak święty jak ogień dla kapłanki
Westy)pewnego pięknego dnia pomylił butelkę z wodą ,którą skrapiał węgiel,z
butelką ze spirytusem do rozrobienia(jak to mówią tata z mamą)....ciągu
dalszego można sie domyślić,nie tylko że karkówka upodobniła sie do węgla,to i
kolega może mówić o dużym szczęściu że sam się do niego nie upodobnił,nie
zraziło to go w żadnym wypadku do dalszego uprawiania tego procederu.Innym
takim rytuałem grillowców jest też dyskusja o sprzęcie jaki ostatnio nabyli,a
ten zrobił sobie grilla z bębna z pralki(stal nierdzewka),tamten znów
"okazyjnie"za 200 zł dostał fajny wiatraczek do rozpalania,dyskusja o różnego
rodzaju narzędziach do przewracania,krojenia,szarpania,nakłuwania
mięcha,przypominają normalne dyskusje członków automobilklubów,zachwyt nad
sprzętem nawet często samochodziarzy zostawia w tyle.
Zauważalne są także podziały wśród wyznawców okopconego żelastwa,ja je
sklasyfikowałem następująco
1.Arystokracja,czyli właściciele wielkich palenisk wielkości małej kotłowni,z
własną ,często suto opłacaną obsługą,czyli mistrzów grilla
2.Klasa średnia,to właściciele dacz,willi którzy mają dużo miejsca więc też
grill przeważnie jest stawiany na stałe,ale obsługa niestety już w osobie
gospodarza
3.Działkowicze lub posiadacze małego ogródka,grill często już przenośny,ale
nie stroniący od różnego rodzaju innowacji z nieodłącznym towarzystwem
wielkiego parasola oraz różnego rodzaju plastikowych koszmarków do siedzenia
4.No i ostatnia grupa,czyli tzw.drobnica grillowa,ale kto wie czy nie
najliczniejsza,tak zwani "balkonowcy",często zatruwający dymem życie innym
sąsiadom,zupełnie nie przejmujący sie nakazami,zakazami i groźbami
spółdzielni,nie baczący na to że sąsiad akurat wywiesił pranie,a sąsiadka
chciała sie trochę poopalać na wiosennym słonku a nie uwędzić w dymie.
To tyle,więc jeżeli ktoś by chciał mnie kiedykolwiek zaprosić na grilla to ja
bardzo chętnie,bylebym nic przy nim nie musiał robić )


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,39856,79102073,79102073,uroczyscie_oglaszam_.html