Trójmiejska Akcja Kobieca

Temat: PLAMY Z OLIWKI

Poruszałam ten temat już na innym forum ale bezskutecznie bo nikt nie potrafił mi pomóc. Pytam więc tutaj.
Po kąpieli smaruję dziecko oliwką do ciała i dlatego na ręczniku powstały brzydkie brązowe plamy. Czy wiecie jak usunąć

pozdrowienia
Źródło: maluchy.pl/forum/index.php?showtopic=1374



Temat: Jak prostujecie stare klisze
Jesli zacieki sa z kamienia, sprobuj w lekko rozcienczonym occie (nie boj sie, nie powinien uszkodzić emulsji - ja bym sprobował nawet taki 1+1 z wodą, ale najpierw na tych mniej waznych klatkach mimo wszystko , a dopiero potem w destylowanej albo przegotowanej (nie demineralizowanej ze stacji, bo to straszny syf bywa...) ze zwilzaczem...

Niestety, wzartego w zelatyne kurzu czy rys nie da sie tak usunac - ale da sie przed skanowaniem/odbijaniem nasmarowac klatke oliwka dla dzieci, a po zabiegu wyplukac w benzynie ekstrakcyjnej / alkoholu izopropylowym W przypadku nieusuwalnych, powierchniowych plam też powinno zadziałać
Źródło: pentax.org.pl/viewtopic.php?t=709


Temat: Marzec 2007
Każde dziecko inaczej może zareagować na kosmetyk: jedne się uczulą natychmiast, inne w ogóle. Mam tylko jedną uwagę: oliwka Bambino bardzo plami białe ubranka. Zostają żółte plamy, które praktycznie nie dają się usunąć.
Źródło: maluchy.pl/forum/index.php?showtopic=34417


Temat: Pielęgnacja przed zaśnięciem!!!
Ręce są ciężkie i najchętniej zostawiłybyśmy makijaż na twarzy i zrobiły sobie „dzień dziecka”, tym bardziej, że wacik z mleczkiem jest taki ciężki, a demakijaż zajmuje tyle czasu….Drogie Panie, łączę się z Wami w bólu, ale jak mawiają moje młodsze koleżanki „nie ma zmiłuj”, trzeba się zmobilizować i oczyścić twarz (i sumienie) zanim pójdziemy spać. Bo w czasie, gdy nasze zmaltretowane ciało i dusza ułożą się słodko w objęciach Morfeusza, nasza skóra dalej będzie pracować na pełnych obrotach.

O ile w ciągu dnia funkcje życiowe skóry są skupione głównie na ochronie, to w nocy dominują zdecydowanie odbudowa i regeneracja. Aby te procesy przebiegały bez zakłóceń i były jak najbardziej efektywne powinnyśmy skrupulatnie przestrzegać WIECZORNEGO MISTERIUM PIELĘGNACJI.

Pierwszy krok, który powinien stać się nawykiem, rutyną to demakijaż, czyli usunięcie ze skóry resztek makijażu i zanieczyszczeń. To bardzo ważna czynność, ponieważ nasza skóra wciągu dnia produkuje enzymy rozkładające częściowo makijaż traktując go jak intruza, w efekcie, czego mamy wrażenie, że nasz podkład został wchłonięty.Poza tym gruczoły łojowe znajdujące się w naszej skórze produkują sebum, które również „rozpuszcza „podkład” i zmniejsza jego trwałość. Nie ulega, więc wątpliwości, że warto usunąć z twarzy to, co na niej pozostało i jednocześnie przygotować skórę do przyjęcia dobroczynnej pielęgnacji.

Rodzaj produktów do demakijażu jest uzależniony nie tylko od rodzaju skóry, ale także od naszych upodobań. Twarz oczyszczamy przy pomocy emulsji mleczka lub śmietanki, albo zmywamy wodą z dodatkiem żelu lub pianki. Tusz do rzęs usuniemy przy pomocy specjalnego płynu lub oliwki, jeżeli używamy tuszu wodoodpornego.

Teraz całą buzię przecieramy tonikiem, najlepiej bezalkoholowym – wtedy możemy przetrzeć tez powieki. Jeżeli zaś jesteśmy szczęśliwymi posiadaczkami skóry mieszanej w stronę tłustej (teoretycznie bardziej kłopotliwej, ale też wolniej się starzejącej), tonik może być alkoholowy, ale wtedy omijamy okolice oczu.

Po oczyszczeniu skóry z resztek makijażu możemy zafundować sobie peeling – raz lub dwa razy w tygodniu, w zależności od potrzeb.

Peeling usuwa wierzchnią, zrogowaciałą warstwę naskórka, sprawia, że skóra staje się gładsza i bardziej miękka. Jednocześnie jest bardziej wrażliwa na bodźce, więc jeśli jako następny krok wykonamy maseczkę, skóra na pewno lepiej wykorzysta jej składniki.

Peeling jest też bardzo ważny, kiedy opalamy się. Jeśli stosujemy preparaty samoopalające warto zawsze przed zastosować peeling. Unikniemy w ten sposób brzydkich, żółtych plam. Jeśli korzystamy z łóżka opalającego czy innego źródła promieni UV zapewnimy sobie doskonalszy efekt.

Po peelingu i maseczce, kolejne etapy wpisane na stałe do naszego Wieczornego Misterium: krem pod oczy.

Jeśli rano budzimy się z opuchlizną pod oczami jest to sygnał, że krem ten powinien mieć właściwości drenujące, gdyż mamy kłopoty z odpływem limfy z naczyń limfatycznych okolic oczu (albo mamy problemy z tarczycą). Kremy na noc oprócz właściwości różnią się od dziennych nieco bogatszą konsystencją. Zawierają więcej składników regeneracyjnych takich jak Wit A i jej pochodne, lub uspokajających, takich jak dziurawiec – nazywany naturalnym prozackiem.

Kremy na noc nie zawierają oczywiście filtrów UV.

Bardzo ważne jest abyśmy stosowały krem na noc zgodnie z jego przeznaczeniem. Pielęgnacja nocna często, bowiem zawiera składniki, fotoalergizujące, czyli takie, które pod wpływem światła słonecznego mogą spowodować nie tylko podrażnienia, ale nawet trwałe zmiany w pigmentacji skóry.

Po kremie najlepiej położyć mężczyźnie naszego życia (zakładając optymistycznie, że nie jest to nasz 3 miesięczny synek)stopy na kolanach, zaserwować sobie kieliszek czerwonego wina lub kubek melisy (niepotrzebne skreślić) i poprosić o masaż.

Teraz w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku pozostaje nam tylko zanurzyć się w sennych marzeniach
Źródło: forum.eversun.com.pl/viewtopic.php?t=3


Temat: Wsparcie dla matek karmiących alergiczne dzieci
Hexe, nie jestem bardziej od Ciebie doświadczona, ale mogę napisać o moich póki co stosowanych metodach, bo może komuś się kiedyś przydać.
Staś ma 3 rodzaje zmian - jedna w zgięciu łokcia, wygląda jak przy AZS. Druga - na przeciwnej ręce, na zewnętrznej stronie łokcia, gładka, czerwona, średnica ponad 1 cm, przy prostowaniu ręki bardzo się marszczy.
Trzeci rodzaj to suche plamy wielkości monety, są na udach i przedramionach, były kilka dni na tułowiu, część z nich jakiś czas miała czerwone obwódki, w środku - koloru skóry; bardzo suche. Te, które nie zniknęły, są lekko pomarańczowawe.
Swego czasu miał też naderwane uszka, popękane także w środku trochę, i suche zmiany przed uszami, na policzkach.
Do dzisiaj ma też solidną ciemieniuchę.

Pranie - na początku używałam proszku Surecare. Kiedy pojawiły się zmiany (miał ok. 3 m-ce) przerzuciłam się na orzechy piorące. Ponieważ tylko się pogarszało, teraz piorę to, co się da, w samej wodzie, ale nie obejdzie się chyba bez płatków mydlanych.

Kąpiele - w Balneum co 2 dni, nie używamy żadnych innych kosmetyków myjących (Balneum to olej sojowy, może też uczulać). Bardzo ładnie skóra po nim wygląda, ale drugiego dnia, tuż przed kolejną kąpielą leczniczą, znowu jest brzydko. Wiem, że wiele osób zachwala kąpiele w krochmalu. U nas podziałały bardzo źle.
Wodę w łazience filtrujemy (filtr węglowy z KDF, kosztuje ok. 20 zł, starcza na kilka m-cy).

Ciemieniucha - co jakiś czas robię mu taką 7-dniową "kurację" - 2 godziny przed kąpielą wcieram Xerial Capillaire (z mocznikiem), w kąpieli to zmywam, smaruję ciemieniuchę delikatnym szamponem i "szoruję" ciemieniuchę szczoteczką. Taka kuracja robiona raz na 2-3 tygodnie bardzo nam pomaga. Wiem, że jest tu wielu zwolenników pozostawienia ciemieniuchy aż sama nie zniknie. Ja jestem temu przeciwna, ale może Staś ma ją po prostu "poważniejszą" - pozostawiona sama sobie nie tylko zrobiła się wściekle pomarańczowa i koszmarnie gruba, ale zaczęła pękać do krwi.

Dieta - przez 3 m-ce od urodzenia Stasia byłam na ścisłej diecie wegańskiej okrojonej też o soję, kalafior, seler czy inne często uczulające warzywa. Mimo tego zmiany zaczęły się już przed 3 m-cem pojawiać. Lekarka powiedziała, że to Łojotokowe Zapalenie Skóry (sugerując się głównie tym, że ciemieniucha była ostra też w brwiach i na czole). Szybko więc rozszerzałam dietę i nie widziałam niepokojących zmian. Do czasu. Kiedy wysypało Stasiowi plecki, a zamiast kup produkował ogromne ilości piany, wróciłam do ścisłej diety i sobie i Stasiowi zaczęłam podawać Dicoflor (bardzo polecam! to bakterie bez dodatku mleka, polecane właśnie u dzieci, u których jest ryzyko alergii bądź takowa już się pojawiła).

Ścisłą dietę dobrze jest trzymać 3 tygodnie - to czas, w którym powinny wygasać zmiany spowodowane alergenem pokarmowym. U nas sprawa jest o tyle skomplikowana, że minęły 3 tygodnie (bez dnia), część zmian zupełnie się cofnęła, część złagodniała, ale wiele plam zostało, co może wskazywać, że albo nie odstawiłam czegoś, co go uczula (ziemniak? cukinia? brokuł? ryż? jabłko? melon?...) albo to nie zależy od mojej diety.
Po 3 tygodniach wprowadza się nowy produkt z listy "zakazanych", ale jakiś łagodny, a nie kakao, nabiał czy truskawki. Ekspozycja ma wyglądać tak, że zjada się odrobinę (np. łyżeczkę) produktu z wybranym składnikiem i 24 godziny obserwuje, czy nic się nie pogarsza u dziecka. Po 24 godzinach powtarza się próbę i znowu obserwuje, i tak jeszcze raz. Jeśli przez 2-3 dni nic się nie dzieje, składnik/produkt może zostać włączony do diety i można próbować kolejną rzecz (niektórzy radzą wprowadzać nową rzecz co tydzień, ale wyczytałam w jednak większości opracowań, że 4-5 dni to bezpieczna granica oddzielająca kolejne próby.
Gdy pojawią się niepokojące objawy, należy wrócić do podstawowej diety aż do czasu wyciszenia tych objawów.

Jak przygotować taką dietę? Ano najlepiej z lekarzem.
Ja jednak musiałam czekać na wizytę ponad miesiąc (idę za 2 tyg) więc wzięłam się za to sama, zapytałam wcześniej lekarkę przez telefon, co ona na to, a że ona na to jak na lato, to zaczęłam. Po prostu okroiłam dietę ze wszystkiego, co często uczula. I nawet bardziej, bo odrzuciłam np. marchew (na którą sama jestem zresztą uczulona, ale jem ), kapustne, pszenicę, ogórki itd.

Oto, co zostało:
Wafle ryżowe, pieczywo chrupkie ryżowe i kukurydziane, kukurydziano-gryczane, chleb żytni (nie odrzuciłam więc glutenu, tylko najobfitsze jego źródło, pszenicę), ziemniaki, ryż, kasza gryczana, jaglana, niskosłodzony dżem morelowy i brzoskwiniowy, żurawina, kupny pasztet z cieciorki z pieprzem, fasolka mung i biała, słonecznik, pestki dyni, cukinia, brokuł, burak, czosnek, oliwki, pieczarki.
Biorę Vegevit, wapno i witaminy dla karmiących, bakterie Dicoflor.
Posiłki posypuję zmielonym siemieniem lnianym.

Czego z pewnością unikać, gdy chce się przeprowadzić to 3 tygodniowe głodzenie:
pietruszka, seler, wszelki nabiał, miód, soja, pomidory, ogórki, papryka, szpinak, kapustne, rzodkiewka, orzechy, truskawki, maliny, cytrusy, winogrona, kakao, słody, nabiał, cynamon, rumianek, pr. do pieczenia, barwniki, konserwanty (to najlepiej w ogóle wywalić z diety ). Najlepiej też wywalić słonecznik, gluten, białą mąkę, cukier, nie "nasze" owoce (ja tego nie zrobiłam, piszę tylko, com wyczytała).

Przy rezygnacji także z glutenu w diecie tej podstawowej, trzeba usunąć wszystko, co zawiera pszenicę, żyto, owies, jęczmień (alergenność glutenu zależy od źródła, najbardziej uczula pszenica, mniej żyto itd). Gluten nie przenika do mleka matki, ale peptydy powstające z niego (gliadyny) tak.
Ekspozycja na gluten przebiega nieco inaczej niż innych produktów - bo gdy po pierwszej próbie reakcja się pojawi w ciągu 24 godzin, to do następnej próby trzeba czekać co najmniej 8 tygodni. I, co ciekawe, sprawdzanie reakcji na gluten dobrze zacząć od wprowadzenia - bezglutenowej przecież - gryki.

Więcej napiszę jak już będę po wizycie u alergo. To są rzeczy, które znalazłam w książkach i na forum gazetowym.

U nas dodatkowo doszedł lek homeopatyczny, ale przyznaję, że nie pomaga wcale.
Źródło: wegetarianizm.pl/viewtopic.php?t=6277