Trójmiejska Akcja Kobieca

Temat: Nauka aportowania
Hey, mam psa rasy cocker spaniel angielski. Właśnie dzisiaj kończy roczek:))
Z wracaniem do mnie na spacerach jest tak sobie ale idzie nam coraz lepiej...tylko chciałabym nauczyć go aportować i nie wiem jak to zrobić....pomożecie mi?? Bardzo mi zależy
z góry dziex
Źródło: psiaki.pl/forum/viewtopic.php?t=38975



Temat: Cocker spaniel angielski
Tekst z mojego bloga z drobnymi zmianami:

Co o spanielach wiedzieć potrzeba ?
Jeśli zastanawiasz się nad kupnem cocker spaniela angielskiego, powinieneś wiedzieć kilka rzeczy (poniższe uwagi wynikają z mojej wiedzy i doświadczeń, nie wyczerpują tematu, ale mam nadzieję, że będą pomocne przy podejmowaniu decyzji).

Wady:

- BARDZO pracochłonna pielęgnacja - zwłaszcza jeśli zależy nam, żeby nasz spaniel ładnie i zgrabnie się prezentował. Spaniele wymagają: czesania (najlepiej codziennie), kąpieli, strzyżenia, trymowania, golenia maszynką tu i ówdzie... i nie są to tylko fanaberie, bo na przykład wygolenie ucha od wewnątrz sprzyja jego lepszej wentylacji, a więc i zdrowiu. Ponadto trzeba regularnie kontrolować stan uszu i czyścić w miarę potrzeby.

- NIEKTÓRE spaniele są szczekliwe.

- NIEKTÓRE spaniele są histerykami i reagują nieco przesadnie na drobne nawet i niebolesne zabiegi (czytaj: wrzask na całą lecznicę przy zakładaniu mikrochipa )))

- a co z osławioną agresją spanieli?
No cóż, najczęściej winę ponosi właściciel, który wzruszony słodkim spojrzeniem swojego ulubieńca zaniedbuje wpojenie mu elementarnych zasad posłuszeństwa i zapomina o konsekwentnym stawianiu mu wymagań. Cocker spaniel, jak każdy pies, potrzebuje stanowczego przewodnika i odpowiedniego ułożenia - nie zrzucajmy więc własnych uchybień na rzekomo agresywny charakter rasy.
Owszem, u cocker spanieli angielskich opisano chorobę zwaną jako rage syndrome. Są to niekontrolowane ataki agresji skierowane najczęściej przeciwko domownikom, często połączone z bronieniem miski, zabawki czy posłania. W tej chwili choroba ta występuje bardzo rzadko. Jej przyczyny nie są do końca poznane, ale zauważono następujące zależności:
- najczęściej dotknięte nią są cockery jednomaściste, głównie złote.
- psy cierpiące na tą chorobę zwykle pochodzą z PSEUDOHODOWLI: były źle żywione w szczenięctwie, zostały zbyt wcześnie (przed ukończeniem ośmiu tygodni) oddzielone od matki, nie miały wystarczającego kontaktu z człowiekiem.
JEŚLI MYŚLISZ O KUPNIE SPANIELA, ZNAJDŹ DOBRĄ HODOWLĘ. Po czym ją rozpoznać?
- hodowla sprzedaje wyłącznie szczenięta z metryką wydaną przez Związek Kynologiczny w Polsce, uprawniającą do otrzymania rodowodu.
- szczenięta chowane są w domu, w bliskim kontakcie z człowiekiem. Są głaskane, brane na ręce, mają w kojcu zabawki. Kojec jest czysty i przestronny, z dostępem światła dziennego.
- szczenięta są w dobrej kondycji: mają błyszczącą sierść, czyste oczy i uszy (brak zaczerwienienia, ropienia, wycieku, brzydkiego zapachu), są wesołe i ożywione
- hodowla sprzedaje szczenięta nie wcześniej niż po ukończeniu przez nie ośmiu tygodni. Szczenięta są zaszczepione i odrobaczone, mają książeczki zdrowia.
- hodowla nie ma nic do ukrycia: można obejrzeć matkę szczeniąt, warunki, w jakich przebywają szczenięta, wszelkie dokumenty (rodowody rodziców, karty ocen z wystaw, protokół odbioru miotu i tak dalej). Hodowca chętnie odpowiada na pytania i udziela wyczerpujących informacji.
- rodzice szczeniąt mają wykonane badania (prześwietlenie na dysplazję, badania oczu).

Zalety
(tych na szczęście jest dużo więcej).

- wspaniały charakter. Prawdziwy cocker jest ciągle w świetnym humorze, bez przerwy macha ogonem, jest zawsze gotów do spaceru i zabawy, potrafi stroić miny i umie rozweselić swojego ukochanego właściciela. Poza tym jest pieszczochem, uwielbia się przytulać i być głaskanym )

- duża inteligencja. Wbrew krążącym o cockerach krzywdzącym i fałszywym plotkom, są to naprawdę bardzo inteligentne psy. Uczą się szybko i pragną sprawiać przyjemność swojemu właścicielowi. Jeśli zdołasz naukę uczynić zabawą, można je nauczyć prawie wszystkiego.

- temperament - cockery tryskają energią, uwielbiają długie spacery, pływanie, aportowanie i wszelkie zajęcie, jakiego dostarczy im właściciel. Jeśli zapewni im się odpowiednią dawkę ruchu, w domu są bardzo spokojne i niekłopotliwe.

- rozmiar w sam raz ) Cocker jest na tyle duży, by nie być nadmiernie delikatnym, a jednocześnie na tyle mały, że łatwo go wziąć na ręce czy na kolana, co pozwala go zabierać ze sobą prawie wszędzie.

- wspaniała uroda - zdrowy zadbany cocker to widok radujący oko i serce: sportowa sylwetka, piękny ruch, błyszcząca sierść, merdający ogon i spojrzenie chwytające za serce

- poczucie humoru ) Sami zobaczycie...

Choroby:
- spaniele generalnie nie są jakąś straszliwie schorowaną rasą, ale stosunkowo często występują u nich choroby oczu, szczególnie PRA (jest dostępne badanie genetyczne na tę chorobę - Optigen - i dobrzy hodowcy je wykonują). Dobrze też, jeśli hodowca zrobi swoim psom badanie stawów i serca.
Źródło: psiesprawy.pl/viewtopic.php?t=499


Temat: Przygotowywanie psa
" />,,Rusz się! Leczniczy dotyk czterech łap.

autorzy: Joanna Grecka, Tomasz Połeć

Pies nie ocenia. Kocha nas takich, jakimi jesteśmy. Pozostanie z nami bez względu na sukcesy i niepowodzenia. Dzięki temu pomaga w przywróceniu ludziom zdrowia, uśmiechu i wiary we własne siły, bo może sprawić, że człowiek niepełnosprawny lub starszy odczuje, że jest potrzebny.Domowy sposób na spastykę: połóż u każdego swego boku po jednym terierze, najlepiej niedużym. Łeb niech leży na twoim ramieniu, a grzbiet dotyka ciała. Pod kolana przyda się coś większego, np. labrador. Zresztą rasa nie jest aż tak ważna, ważne, byś miał przy boku i pod nogami ciepłe, równo oddychające futro‌ Po kilku minutach w sztywnych mięśniach powinno pojawić się rozluźnienie. To prawda, że psie cielsko jest znacznie cieplejsze od ludzkiego, a esemowiec temperatury nie lubi, ale za to naturalny ruch leżącego zwierzęcia, jego ufność, spokój powodują, że maleje bolesna sztywność mięśni. Niemal jednocześnie wyciszają się emocje. Napięcie opada tak, że niemal można zasnąć. W 1958 roku Amerykanin Boris Levinson zakomunikował, że porozumiewa się z chorym psychicznie mężczyzną za pośrednictwem jego psa. We Francji Ange Condoret, weterynarz i twórca SEPMRAE (Towarzystwo Studiów Psychosocjologicznych i Medyczno-Pedagogicznych nad Relacjami Dzieci Zdrowych i Nieprzystosowanych ze Zwierzętami Domowymi) rozpoczął w 1968 roku specjalną terapię z udziałem zwierząt. W maju 1995 roku w Clermont Ferrand odbyła się konferencja poświęcona możliwościom niesienia pomocy osobom niepełnosprawnym przez zwierzęta. Tak narodziła się dogoterapia. Teoretycznie pies każdej rasy, której pierwotnym przeznaczeniem nie były walki, stróżowanie lub obrona, po odpowiednim przeszkoleniu nadaje się do dogoterapii. Są jednak rasy bardziej wskazane ze względu na łagodne usposobienie i uzyskane w wyniku hodowli pożądane cechy charakteru, takie jak chęć współpracy z człowiekiem, pasja do aportowania, odporność na stres, łatwość uczenia się. Zwyczajowo najbardziej preferowane rasy psów pracujących z ludźmi niepełnosprawnymi to: golden retrievery, nowofundlandy, border collie, labradory, cocker spaniele, cavalier king charles spaniele, mopsy, pudle, flat coated retrievery. Wiele zależy jednak nie tylko od rasy, ale i od pracy, jaką przewodnik włoży w odpowiednie ułożenie psa. – Nie każdy pies nadaje się do dogoterapii – mówi Agnieszka Guba, która zajmuje się dogoterapią od kilku lat. – Pies nie może wykazywać cienia agresji, nawet kiedy dzieje się coś dziwnego, kiedy pacjent dostaje ataku epilepsji. Zwierzak musi też tolerować zapachy medyczne, często zdarza się, że ma kontakt z osobami, które przyjmują leki.Szczegółowe standardy psa terapeuty określa Polski Związek Dogoterapii. Potencjalny psi ‟doktor” musi mieć skończone 12 miesięcy i spisać się bez zarzutu podczas dwóch egzaminów. Po pierwszym egzaminie uzyskuje klasę AAA (Animal Assisted Activities) – staje się psem idealnym do nawiązania pierwszego kontaktu. Może już odwiedzać osoby niepełnosprawne w placówkach, bawić się z nimi, dawać głaskać, ale jeszcze nie będzie umiał położyć się przy chorym, jak w opisanym wyżej przykładzie. Dopiero po drugim egzaminie, kiedy nabędzie dodatkowe umiejętności staje się prawdziwym psem terapeutą (AAT– Animal Assisted Therapy).Przez niemal rok Agnieszka oswajała z psem chorego na epilepsję Darka. Choroba sprawiła, że cierpiał na ogromne kompleksy, doprowadziła do niemal całkowitego zamknięcie się w sobie. Jakby tego było mało, Darek panicznie bał się psów. Pierwsze jego kontakty z Aksą wyglądały tak, że pies siadał w jednym kącie pomieszczenia, a Darek w drugim. – Aksa jest bardzo radosnym psem, spontanicznym – uśmiecha się Agnieszka. Ona bardzo chce się bawić, delikatnie zaczepia uczestników i zachęca do zabawy. Takie zachowanie powodowało zdenerwowanie Darka. Przez pierwsze tygodnie nie było zatem mowy o kontakcie. Każdy centymetr, dzielący ich od siebie, to całe godziny wzajemnych obserwacji, tygodnie ukradkowych spojrzeń, nieufności, a nawet lęku. Po kilku miesiącach pojawiły się pierwsze oznaki wzajemnej tolerancji: Darek przestał siadać w najodleglejszym kącie, nieśmiało szukał kontaktu.Już nie umykał w kąt pomieszczenia, lecz siadał coraz bliżej Aksy. Któregoś dnia, niby przypadkiem, szturchnął ją delikatnie. Potem ją pogłaskał, następnego dnia jego ręka już dłużej gładziła jej sierść. Bawili się ze sobą jak starzy przyjaciele. Gdy Darek się rozchorował, Aksa nie mogła sobie znaleźć miejsca, zerkała w stronę drzwi – wspomina Agnieszka. A gdy ja musiałam na jakiś czas wyjechać z Aksą, Darek ciągle pytał, kiedy pies wróci. Ale, co najważniejsze, nie miał już problemów z kontaktem z innymi ludźmi. Rozmawiał, zadawał pytania, otworzył się. No i przestał się bać psów. Agnieszka – jak sama mówi – od zawsze kochała psy, wierzyła, że potrafią bardzo wiele, tylko my, ludzie, nie umiemy tego dostrzec. – Gdy dostałam Aksę, od razu zaważyłam, że to niezwykły pies – mówi. – Było w niej mnóstwo energii, a jednocześnie była łagodna, ciepła. Przy niej znikały moje kłopoty, uspokajałam się. Gdy usłyszałam gdzieś, że można uczestniczyć w programach dogoterapii, postanowiłam, wraz z Aksą, spróbować. Tak trafiła do Fundacji Cze-ne-ka, a następnie ‟Pies dla Stasia”. Tu nauczyła się, czym jest dogoterapia, jakie korzyści mogą odnieść z kontaktów z psem uczestnicy spotkań. Mimo iż Aksa była wyjątkowo łagodnym psem, musiała przejść specjalne szkolenie. Musiała nauczyć się, że choćby kontakt z człowiekiem sprawiał jej dyskomfort, nie może warknąć ani szczeknąć. Dlatego w dogoterapii mogą uczestniczyć jedynie psy, którym takie doświadczenia sprawiają radość. – To szczególnie ważne, gdyż jeden taki niekontrolowany odruch może zepsuć wiele miesięcy, pracy – wyjaśnia Agnieszka. Kontakt między niepełnosprawnym człowiekiem i psem buduje się nieraz bardzo długo, a wystarczy chwila, aby go zerwać. Dlatego opiekunowie psów muszą stale być czujni, aby terapia nie przyniosła skutku odwrotnego od zamierzonego. Jak mówi Agnieszka – dobrze przyuczony, wyszkolony pies może z łatwością nauczyć się kilkunastu poleceń i wykonywać proste czynności. Może podawać niewielkie przedmioty, chociażby telefon czy książkę, otwierać drzwi, przyciągać wózek. Ale, co najważniejsze, może dać rzecz najważniejszą – świadomość, że koło nas jest istota, na którą zawsze możemy liczyć. Która, niezależnie od naszego humoru, zawsze spojrzy na nas z miłością i pełnym oddaniem. Bo nas po prostu kocha.."
Źródło: mak.ogarkowo.pl/viewtopic.php?t=142